
Dzień 1
Podróż do Hong Kongu, odbyłem dzięki
liniom British Airways, od których to dostałem bilet w konkursie dla
kasjerów lotniczych, za co będę im dozgonnie wdzięczny, szczególnie, że
podróż odbyłem w klasie biznes "club world", jest to klasa wyposażona w
fotele, które można rozłożyć na całkowicie płaskie łóżka, wrażenie
trudne do opisania, nie wiele osób chyba zdaje sobie sprawę jak
komfortowe warunki mogą panować w samolocie. przelot był samolotem
Boeing 747-400 czyli Jumbo Jet-em, razem z przesiadką, trwał ok. 16
godzin, jednak dzięki podróży w takich warunkach jest to całkowicie nie
odczuwalne, po wejściu na pokład, steward od razu zabiera marynarkę do
szafy (w moim przypadku stary polar) oraz proponuje coś do picia, do
wyboru soki i szampan, zaraz po starcie podawane są gorące ręczniki do
odświeżenia twarzy oraz menu. Następnie kolacja i spać, do dyspozycji
osobisty telewizor - 18 programów tv, 16 programów radiowych, gry, i
mapa oraz dane lotu. Mimo jednak ogromnej sympatii do tej linii
lotniczej, muszę wspomnieć, że niestety okazało sie, iż mój bagaż nie
leciał razem ze mna, doleciał jednak następnego dnia, a British
dostarczył go pod wskazany adres w hotelu, najgorsze jednak było to, że
w bagażu był statyw do apartu, a co jeszcze gorsze, sucha kiełbasa ;).
Jakoś jednak dałem sobie rade.
Pierwszy dzień - wieczór poświeciłem na zapoznanie się z okolicą hotelu
i miastem Kowloon w którym nocowałem. Moją uwagę najbardziej przykuły
niesamowite tłumy ludzi o godzinie 12 w nocy, trudno się było
przecisnąć chodnikiem.

Dzień 2
Drugiego dnia do południa zwiedzałem Kowloon, idąc w stronę zatoki Victorii, poprzez Jade Market - targ na którym handluje się wyrobami z tego materiału, meczet Kowloon, Park Chiński, aż dotarłem do przystani promów Star Ferry, przewożących ludzi przez zatokę do miasta Hong Kong, można również jechać autobusem przez most, lub metrem pod zatoką, jednak rejs starym promem byl dla mnie największą frajdą. Po przypłynięciu krótki spacer przez centrum miasta, i udałem się autobusem nad zatokę Aberdeen, gdzie znajduje się największa na świecie pływająca restauracja, następnie Stanley Market, na którym jednak pamiątki byly czasem dwu i trzykrotnie droższe od Night Martket

Dzień 3
Ostatni trzeci dzień pobytu poświęciłem na wyspę Lantau i odwiedzeni największego na świecie posągu buddy. Na wyspę dopłynąłem szybkim promem z terminala w Hong Kongu, po czym wróciłem jeszcze do Koowlon, zrobić ostatnie zakupy na Old Market.
Popularna restauracja na wodzie - JUMBO

Zaplecze restauracji, ciemna strona medalu...

























