Emirates, tanie bilety lotnicze do Australii i Nowej Zelandii, tanie loty. Kompleksowa obsługa podróży dla firm. Promocje lotnicze. Parkingi Lotniskowe .Bilety lotnicze. Organizacja podróży służbowych. Najtańsze Bilety lotnicze do USA. Online Bilety Lotnicze Online. Podróże firmowe.

Maroko

Dotarliśmy do Agadiru.  Jak narazie największe wrażenie zrobiły na nas zrobiły ośnieżone szczyty Atlasu widziane z samolotu, śniegu chyba więcej niż u nas.  Świetny stan dróg i owce pedzone przez pasterzy wzdłuż trasy z lotnika do miasta.  Ocean jak narazie widzieliśmy nocą a po promenadzie jakiś człowiek jechał na wielbłądzie.  Szkoda tylko że Barca przegrywa.  Teraz idziemy odpocząć. 

marakesz

 

Wyskoczelismy z rana do Kazby a właściwie ruin,  same mury zostały a pod murami pasą się dzieci i wielbłądy. Teraz na plażę.

marakesz

 

Przesyłam kilka zdjęć z dzisiejszego dnia. Byliśmy na plaży Woda na początku wydaje się lodowata ale po pewnym czasie można się przyzwyczaić.  Mocno tu wieje więc fale są bardzo wysokie.  Plaża nie jest przepełniona więcej tu grających w piłkę miejscowych chłopaków niż smażących się turystów.  Nie jest to szczyt sezonu i bardzo dobrze. Sporo miejscowych rodzin z dziećmi, większość kobiet oczywiście w burkach co dla nas zwłaszcza na plaży dziwnie wygląda.  Po bardzo dobrym obiadku poszliśmy do miejscowego zoo.  Można tam zobaczyć muflona marokanskiego będącego skrzyżowaniem kozy z owca. Było też mnóstwo różnych ptaków kóz a nawet kangury.  Jutro ruszamy do Marakeszu. 

marakesz

marakesz

marakesz

 

 

Niby prosta sprawa podróż z Agadiru do Marakeszu. Ale nasz GPS postanowił tę podróż uatrakcyjnić.  Wybrałem opcję omijaj autostrady aby bardziej poczuć miejscowy klimat na mapie jest droga N8 i nią planowałem jechać.  A nas GPS wyprowadził nas z Agadiru tak że zaraz po wyjeździe z miasta pierwsze 20 km jechaliśmy wąska bardzo kręta górska drogą. To że była wąska to nic gorzej że co chwila zniosła z ekranu.  Jechaliśmy nie wiedząc czy to dobra droga gdzie nas zaprowadzi.  Trochę jak w życiu. A jak dojeżdzalismy do rozwodem to już całkiem niewiadomo. Drogowskazy zapomnijcie, raz zobaczyliśmy jeden co to była za radość. Dwa razy na tej wąskiej drodze zawracalismy. Na szczęście co jakiś czas pojawiały się słupki z podaną odlegloscia do Marakeszu. To dawało nadzieję że dobrze jedziemy.  Do okola góry i stadka kóz i owiec.  W pewnym momencie wyjechaliśmy w stado wielbłądów jeden staną na środku drogi i ani myśli się ruszyć.  Wyglądał jak by chciał oznaczyć swój teren na masce naszego samochodu.  Trąbie i nic. W końcu ujawnił się pasterz krzyczał o wielbłąd odszedł.
Dotarliśmy do N8 i dalsze 230 km już bez niespodzianek za to z widokami na ośnieżone szczyty Atlasu. Marokanczycy powiększają powierzchnię swoich pojazdów w górę przywiązują do dachów paczki, jadą tam kozy,  owce są i krowy czemu nie Koran nie zabrania. 
Jazda po Marakeszu to ekstremalne doznanie niby drogi szerokie może nawet że trzy pasy mają ale nikt ich nie namalował.  Jedziesz i niesiesz cze zmieniłeś pas czy nie nikt na to uwagi nie zwraca wszyscy trąbią i do przodu.
  Marakesz co za miasto można chodzić i chodzić trudno się nasycić barwami zapachu wszystkim do okola.  Wszyscy krzyczą naciagaja wyciągają pieniądze od zdezorientowanych turystów.  Nas naciagneli na zdjęcia z wieżami na małpy się niedalismy.  W drodze powrotnej zgubilismy się w plątaninie wąskich uliczek Mediny niektóre idą pod budynkami i czasem jest wrażenie że chodzimy podziemiami. Ostatecznie z tego labiryntu wyprowadził nas jakiś bardzo uprzejmy miejscowy i nic za to nie chciał.

Zaraz mamy kolację a jutro dalej w miasto.

marakesz

marakesz

marakesz

 

Jeśli ktoś lubi przyjechać do atrakcyjnego turystycznie miasta,  zaplanować sobie zwiedzanie a potem punk po punkcie plan realizować.  A wieczorem w pełni zadowolonym z siebie usiąść w hotelu przy piwie. To Marakesz lepiej omijać z daleka.  Tu trzeba mieć dystans do swoich planów,  namolnych sprzedawców, naganiaczy do sklepów,  przewodników którzy za pieniądze chcą odprowadzać.  Do tłoku, zgiełku,  brudu,  bałaganu. Tu tak jest. Chodziliśmy dziś cały dzień na początku chłoneliśmy kolory, zapachy, karmy, sklepiki pod wieczór mieliśmy wszystkiego dość. Ale pokolei. Pierwszym punktem miała być Mertesa Josefa i muzeum Marakeszu.  Oczywiście pogubilismy się w plątaninie uliczek.  Zaczepił na gość pyta czego szukamy,  pokazuje na mapie gdzie jesteśmy,  pyta skąd jesteśmy me że z Polski.  On: Polska - Lewandowski, Borusia i już jesteśmy przyjaciele. Radzi że dziś koniecznie na targ Berberow trzeba iść,  pokazuje droge mówi że on tu mieszka ale facet który zupełnie przypadkowo przechodzi zaprowadzi tam nas bo tam pracuje.  Idziemy gadka szmatka już mamy dochodzić pokazuje jakiś dziedziniec i mówi że tam rodziny berberyjskie wyprawiają skóry z wielbłądów o kóz.  Śmierdzi tam jak jasna cholera turystom dają miętę aby pod nos sobie przełożyli i nie..... Wiecie co.  Potem wizyta w sklepie pokazują wyroby ze skóry z wełny powiadają ją się to wyrabia, ciężko odmówić i nie kupić.  Wychodzimy i tu się okazuje że za oglądanie tych smierdzacych skór trzeba zapłacić, gościa który nas przyprowadzil już dawno nie ma. Chcą 100 dirhamow to niecałe 10eur targujemy się 20 , 60, 30, 50 stanęło na 40. Płace,  chowam portfel o nagle ten pierwszy facet od Lewandowskiego podjeżdża na motorku ten drugi który nas tam zaprowadził niewiadomo skąd się pojawia wskakuje na motor i odjeżdżają pewnie szukać następnych :) Jednego widzieliśmy później jak prowadził dwie turystki. 

Później zwiedzaliśmy muzeum sztuki najpiękniejszy był taras ma dachu tego muzeum z widokiem na Atlas i było tam cicho. Widzieliśmy piękne zdobienia Medresy,  zjedliśmy obiad pokrecilismy się po głównym placu a jak dotarliśmy do kolejnegomuzeum to okazało się ze jest już zamknięte. 

Ale zapomniałem są tu nasi.  Bociany z Polski przyleciały.

marakesz

marakesz

Dziś postanowiliśmy dać trochę na luz.  Pospalismy do 9 w końcu urlop. Po śniadaniu poszliśmy do ogrodu Majorelle założonego przez jakiegoś francuskiego malarza wstęp dość drogi ale warto.  Mnóstwo zieleni,  zachwycające kaktusy i kwiaty oraz cisza.
  Po południu ruszyliśmy zwiedzić suk ( rynek,  targ,  miejsce gdzie wyrabiaja i sprzedają) farbiarzy. Nie było łatwo trafić ale z pomocą samozwanczego przewodnika udało się i trzeba przyznać że ten był ok.  Zaprowadził nas do kramu gdzie pokazano nam jak pracują farbiarze oraz zasypano materiałami.  Nawet coś kupiliśmy.  Potem jeszcze jeden pałac i muzeum a na koniec pożegnalny powrót przez plac Jemaa el - Fan.
Żegnamy Marakesz trochę smutni że to koniec ale nasyceni klimatem miasta. Może wybierzemy się jeszcze na jeden nocny spacer.
Jutro przejazd przez Atlas jestem podekscytowany.

marakesz

marakesz

 

Przejechaliśmy przez Atlas.  200 km a cały dzień nam to zajęło. Nie dlatego że droga zła wręcz przeciwnie bardzo dobra tylko często się zatrzymaliśmy aby zrobić zdjęcia i odbijalismy od trasy aby zwiedzać Kasby. Droga wiedzie przez przełęcz Tizi N' Tiszka wysokość  2260 m widoki jak by zrobić drogę przez dolinę Pięciu Stawów i przez Zawrat do Gasienicowej. Brak słów aby opisać a i zdjęcia niewiem czy oddadzą.  Przed samą przełmęczą zatrzymaliśmy się aby pochodzić na bosaka po śniegu Maciek tylko nie miał ochoty.  Przy okazji zdobyliśmy mały szczyt w Atlasie. Po przejechaniu przełęczy zjechalismy z głównej drogi do miejscowości Telouet aby zwiedzić Kasbe wybudowana przez Paszę który miał 5 żon i 30 konkubin. Na parkingu zaoferował na usługi przewodnickie mężczyzna przypominający Sławka Uminskiego (to dla tych którzy go znają)  był bardzo przyjazny,  dobrze wykonał pracę, aż chciało mu się zapłacić.
Wcześniej jeszcze zatrzymaliśmy się obok stada owiec zaraz pojawiło się dwoje małych pastuszkow prosząc o jedzenie, dałem im po banalnie,  dziewczynka poprosiła o zdjęcie.
Przed samym Ouarzazatem zjechalismy jeszcze do Kasby w której kręcono sceny d Gladiatora.  Te jak trenowano ich na przyszłych Gladiatorow. 
Hotel okazał się super jak to powiedziały dzieci : mega.  Jesteśmy nieźle zmęczeni.

 

Chcesz wyjechac na taką wycieczkę?

Skontaktuj się z nami, zorganizujemy ją!

dane kontakowe funfly.pl

 

Aktualności

11/07/18
Australia, Azja i Nowa Zelandia z Krakowa razem z FlyDubai czytaj więcej ›
13/04/18
Bilety do Australii i Nowej Zelandii z jedną przesiadką PLL LOT czytaj więcej ›
03/04/18
Targi Kanton - edycja wiosna 2018, bilety lotnicze, kolejowe, transfery, hotele, ubezpieczenia, wizy. Kompleksowa obsługa wyjazdu na targi. czytaj więcej ›
03/03/17
Bilety lotnicze do Australii i Nowej Zelandii na rok 2017, specjalne ofert dla osób do 30 lat, przeloty w jedną stronę. czytaj więcej ›
Korzystając z naszej witryny, użytkownik zgadza się na wykorzystywanie przez nas plików cookie zgodnie z zasadami dotyczącymi plików cookie, więcej...

Wszelkie prawa zastrzeżone - www.FunFly.pl © 2007 - 2013 - Najnizsze Ceny Biletow Lotniczych / Promocje lotnicze / Tanie bilety lotnicze online / Bilety Lotnicze do Australii / Parkingi Lotniskowe


Opublikowane na stronie www.funfly.pl materiały, informacje lub ceny nie stanowią oferty w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego.

Biuro Podróży FunFly.pl zajmuje się profesjonalną obsługą Państwa podróży, zarówno prywatnej jak i służbowej. Na Państwa życzenie zarezerwujemy tanie bilety lotnicze, poczynając od najtańszej klasy ekonomicznej bo klasy business oraz first. Sprawdź u nas ceny biletów lotniczych online oraz promocje lotnicze.

Współpracujemy z Aeroflot, Cathay Pacific, Qatar Airways, Air France, LOT, Lufthansa, Singapore Airlines, British Airways, Emirates, Czech Airlines, Austrian, Swiss, Finnair, Iberia, Malev, SAS, Alitalia, KLM, American Airlines, Darmowe loty, zdjęcia i filmy lotnicze z powietrza

Projekt i wykonanie: Gawinet